Zwierz w Dredach FCI


Idź do treści

Przygoda z psami

Historie z życia wzięte-History from live

Oboje wychowaliśmy się w domach, w których psy towarzyszyły nam w dzieciństwie.

Justyna

Pamiętam małego pieska, który miał na imię
Pimpek - pies mojego brata. Niestety nie było mi dane długo się cieszyć Pimpkiem. Pies zginął tragicznie pod kołami motoru, gdy miałam kilka lat.

Na jego miejsce nasz Tata sprezentował nam z okazji dnia dziecka pięknego mieszańca bernardyna. Miał na imię
Tarzan. To był pierwszy pies, którego uważam za swojego. To z nim ćwiczyłam podstawy amatorskiego szkolenia, na podstawie starej dobrej książki szkoleniowej. Tarzan był trochę oporny w szkoleniu, a ja jako dziecko trochę nieudolna jako szkoleniowiec ;-) Jednak mimo niepowodzeń można uznać, że się rozumieliśmy. Chodziliśmy na długie spacery, jeździliśmy do miasta autobusami i razem pływaliśmy w jeziorze. Tarzan przeżył u nas 14 lat.
Jeszcze za życia Tarzana rodzice przywieźli do domu szczeniaka owczarka niemieckiego. Przez krótki czas były 2 psy. Po śmierci Tarzana został tylko owczarek -
Ares.
To był zupełnie inny pies. Był bardziej chętny do nauki i współpracy z człowiekiem (a może to ja już więcej umiałam w temacie szkolenia...). Miał bardziej zdecydowany charakter. Aresa też zabierałam do miasta i nad pobliskie jezioro. Na starość Ares złagodniał. Przeżył u nas 14 lat.


Po Aresie były już nasze wspólne psy i hodowla :-)

TarzanTarzanARESARES

Bartosz

W moim młodzieńczym życiu [po wielu ratowanych gołębiach, gawronach, po próbach przynoszenia do domu wszelakich "zagubionych" psiaków, które na szczęście szybko odnajdywały właścicieli, po chomiku i szczurze] były dwa psy, mieszkające z nami w niewielkim mieszkaniu na rzeszowskiej Baranówce.

Pierwszy był Łapek.
Pojawił się dość niespodziewanie, wybrany przez Mamę z miotu, który przywiozła do pracy jej koleżanka. Szczęście w domu było wielkie, bo u nas cała rodzina zawsze lubiła zwierzęta. Oczywiście, jak to zwykle bywa, większość słodkiego ciężaru opieki spadła na Mamę. Jednak niewielki kundelek o czarno-srebrnej sierści dawał wszystkim sporo radości i szybko stał się kudłatym sercem domu. Jeździł z nami wszędzie i wszelkie rodzinne plany były ustawiane właśnie pod niego.
Kiedy Łapek miał około 10 lat pojawił się w domu drugi pies - Baster.
Miał być na przechowanie, kiedy to bratu i bratowej urodziło się pierwsze dziecko, jednak potem zapadła decyzja, że zostaje na stałe.
Łapek przyjął go do stada i wkrótce spacery zamieniły się w dzikie gonitwy dwóch kumpli. Łapek odszedł od nas w wieku kilkunastu lat; Baster przeżył go i przez kilka lat mieszkał w naszym mieszkaniu wspólnie z Bagim - owczarkiem niemieckim, którego losy opisane są w osobnym dziale.

ŁapekŁapekŁapek i BasterBasterBaster

Podmenu:


Powrót do treści | Wróć do menu głównego